Justyna

35mm, canon, cities, lemon, nature, people, portraits

Mam tyle zdjęć, że nie wiem od czego zacząć. Od ziarnistej Justyny z crossbird’a wywołanego w c41. To jest myśl.

Sztuka pozwala mi zatrzymać przy sobie przyjaźnie. Są w moim życiu osoby, z którymi mam stały kontakt wyłącznie dzięki fotografii. Na takim jestem etapie życia, że przestaje mnie to irytować, a zaczyna cieszyć. Z Justyną znam się od lat. Jedna z pierwszych tak bliskich mi osób. Przez lata bliskość nam się rozpadła, bo byłyśmy młode, bo miałyśmy odmienne zdania, bo tak. Nie wiem. Ważne, że wróciłyśmy do siebie. Była u mnie tydzień temu, a za tydzień będę ja u niej. Wszystko dzięki fotografii.