o muzyce. bez łez.

6x6, b&w, mamiya, medium format, music, teksty

Jestem w muzyce już tak długo, że przestałam ją zauważać naokoło mnie. Widzę jej istotę wyraźniej od około roku, może półtora, od kiedy przestała być obok mnie tak blisko, jak wcześniej. Mniej więcej tyle czasu nie mogłam jej słuchać. Tej ulubionej. Tej mojej. To nie tak, że ją zgubiłam, czy przestałam lubić. Nie mogłam jej słuchać, bo zbyt wiele wspomnień wnosiła we mnie wraz ze sobą. Kilka miesięcy temu, jakieś pięć może, byłam na pierwszym od długiego czasu koncercie chóralnym. Wyjątkowe dla mnie wydarzenie, trochę jak święto. Ale było jeszcze za wcześnie. Teraz muszę wracać do muzyki, bo praca magisterska na mnie czeka. Czeka i się niecierpliwi. Słucham więc i jest mi dobrze, pierwszy raz od półtora roku. Mogę słuchać muzyki. Wracam do Łukaszewskiego i jego Antyfon, znanych mi na wylot dzięki poprzedniej mojej pracy magisterskiej. Teraz Requiem i też ten sam, mocny język muzyczny. Będzie dobrze. Muzyka wróciła do mnie. Bez łez.

20200319_130013-01