lightpainting no.7

6x6, diana, lightpainting, medium format, nature, pinhole, teksty, travel

Lubiłam to zdjęcie odkąd je wywołałam.
Jednak nabrało dla mnie sensu dopiero podczas słuchania drugiej części II Koncertu fortepianowego Beli Bartoka.

Nie pamiętam już dokładnie kiedy i gdzie zrobiłam tą fotografię. Od niej zaczęłam robić inne zdjęcia w ruchu. Atuty zbyt wielu podróży. Było krótko po zachodzie słońca, stąd kolor nieba, zieleń u dołu wskazuje, że za oknem samochodu mijaliśmy pola.

Śmieszna, plastikowa Diana. Średnioformatowy, fabryczny aparat otworkowy. Jest ona tak kiepsko wyprodukowana, że w środku film zawsze się delikatnie pofaluje. Widać to oczywiście na zdjęciach. Wtedy był to pierwszy mój negatyw w tym aparacie. I takie cudo się udało naświetlić. Krótko po tym wpadł mi w ucho II Koncert fortepianowy Bartoka, a w zasadzie jego druga część. Przy pierwszym przesłuchaniu utworu poczułam, że znam ten utwór, że czułam kiedyś już coś podobnego. Zaskoczona mocno uświadomiłam sobie, że to właśnie moje własne zdjęcie zrobiło mi podobną rzecz. Mało to skromne, ale szczere i subiektywne przecież. A każdy ma prawo do własnych odczuć muzyki i fotografii. Sztuki.